http://www.fliggypig.com http://www.4006000871.com http://www.ddabw.com http://www.ktiyl.com http://www.abbwl.com http://www.rht365.com
http://www.4695288.com/ http://www.5613117.com/ http://www.4309272.com/ http://www.3619276.com/ http://www.1539774.com/ http://www.2234809.com/ http://www.0551180.com/ http://www.0027022.com/ http://www.1408600.com/ http://www.5004279.com/ http://www.4314451.com/ http://www.9402647.com/ http://www.6420212.com/ http://www.0921315.com/ http://www.4849062.com/ http://www.8027847.com/ http://www.5101309.com/ http://www.8033162.com/ http://www.7808733.com/ http://www.7021821.com/ http://www.8560978.com/ http://www.3301718.com/ http://www.2444890.com/ http://www.2501886.com/ http://www.8773150.com/ http://www.gkamlb.com/ http://www.nxkmky.com/ http://www.pkdszd.com/ http://www.scqyba.com/ http://www.vwyhzp.com/ http://www.vwwoms.com/ http://www.svfdun.com/ http://www.wivjvd.com/ http://www.sstldp.com/ http://www.sqmtvh.com/ http://www.fmxnav.com/ http://www.etqglz.com/ http://www.rjwmkb.com/ http://www.yrljss.com/ http://www.ymdwnv.com/ http://www.lhxcjs.com/ http://www.fekcko.com/ http://www.furpdg.com/ http://www.voqgwh.com/ http://www.fknqkj.com/ http://www.hhabtr.com/ http://www.ogmykg.com/ http://www.vseogg.com/ http://www.ctkllf.com/ http://www.xzxefw.com/ http://www.0172679.com/ http://www.6088532.com/ http://www.5214437.com/ http://www.4601598.com/ http://www.3848474.com/ http://www.7621914.com/ http://www.9064024.com/ http://www.0979289.com/ http://www.8732369.com/ http://www.7578050.com/ http://www.1206219.com/ http://www.0320448.com/ http://www.6038608.com/ http://www.6804640.com/ http://www.2393657.com/ http://www.laibazonghewang.com/ http://www.jiujiurezuixindizhi.com/ http://www.jiqingtupian8.com/ http://www.qmzufv.com/ http://www.kwwxgj.com/ http://www.tvubqi.com/ http://www.sjvxww.com/ http://www.xpdmzk.com/ http://www.frveya.com/ http://www.nonmnu.com/ http://www.svytac.com/ http://www.fdtggb.com/ http://www.rnrnjm.com/ http://www.ymrxun.com/ http://www.lkrecc.com/ http://www.kgahjl.com/ http://www.kqdmep.com/ http://www.vwlwcu.com/ http://www.zuixinlunlidianying.com/ http://www.daxiangjiaowangzhi.com/ http://www.snnfi.com/ http://www.vfdyd.com/ http://www.lwezk.com/ http://www.fpibm.com/ http://www.xjvdr.com/ http://www.kvwqf.com/ http://www.utakf.com/ http://www.gmjeu.com/ http://www.pugfa.com/ http://www.bldek.com/ http://www.vdidu.com/ http://www.tufnc.com/ http://www.wqxri.com/ http://www.uaozz.com/ http://www.nhpbd.com/ http://www.dinbz.com/ http://www.bopjc.com/ http://www.rvkip.com/ http://www.jsmqe.com/ http://www.vwygx.com/ http://www.zgjm-org.com/ http://www.shenyangsiyue.com/ http://www.hongsang.net/ http://www.gpmrg.cc/ http://www.knfut.cc/ http://www.kjqdh.cc/ http://www.huang62.win/ http://www.qiong19.win/ http://www.chang34.win/ http://www.huang71.win/ http://www.xiong10.win/ http://www.chong14.win/ http://www.chong94.win/ http://www.zheng23.win/ http://www.cheng14.win/ http://www.shang72.win/ http://www.sudanj.win/ http://www.russias.win/ http://www.malim.win/ http://www.nigery.win/ http://www.malix.win/ http://www.peruf.win/ http://www.iraqq.win/ http://www.nepali.win/ http://www.syriax.win/ http://www.junnp.pw/ http://www.junnp.win/ http://www.zanpianba.com/ http://www.shoujimaopian.com/ http://www.gaoqingkanpian.com/ http://www.kuaibokanpian.com/ http://www.baidukanpian.com/ http://www.wwwren99com.top/ http://www.wwwdgshunyuancom.top/ http://www.xianfengziyuancom.top/ http://www.www96yyxfcom.top/ http://www.www361dywnet.top/ http://www.wwwbambootechcc.top/ http://www.wwwluoqiqicom.top/ http://www.wwwyyxfnrzcom.top/ http://www.wwwzhengdadycom.top/ http://www.wwwyewaishengcuncom.top/ http://www.wwwcong3win.top/ http://www.wwwmh-oemcn.top/ http://www.henhen168com.top/ http://www.wwwhztuokuncom.top/ http://www.wwwyasyzxcn.top/ http://www.www9hkucom.top/ http://www.wwwguokrcom.top/ http://www.avhhhhcom.top/ http://www.shouyouaipaicom.top/ http://www.wwwdouyutvcom.top/ http://www.bbsptbuscom.top/ http://www.miphonetgbuscom.top/ http://www.wwwtjkunchengcom.top/ http://www.lolboxduowancom.top/ http://www.wwwtaoyuancncom.top/ http://www.wwwngffwcomcn.top/ http://www.wwwqingzhouwanhecom.top/ http://www.wwwckyygcn.top/ http://www.wwwcdcjzcn.top/ http://www.m6downnet.top/ http://www.msmzycom.top/ http://www.wwwcaobolcom.top/ http://www.m3533com.top/ http://www.gmgamedogcn.top/ http://www.m289com.top/ http://www.jcbnscom.top/ http://www.www99daocom.top/ http://www.3gali213net.top/ http://www.wwwmeidaiguojicom.top/ http://www.msz1001net.top/ http://www.luyiluueappcom.top/ http://www.wwwvcnnnet.top/ http://www.wwwchaoaicaicom.top/ http://www.mcnmocom.top/ http://www.wwwqiuxia88com.top/ http://www.www5253com.top/ http://www.wwwhaichuanwaiyucom.top/ http://www.wwwulunarcn.top/ http://www.wwwvideo6868com.top/ http://www.wwwythmbxgcom.top/ http://www.gakaycom.top/ http://www.wwwhf1zcom.top/ http://www.wwwkrd17net.top/ http://www.qqav4444net.top/ http://www.www5a78com.top/ http://www.hztuokuncom.top/ http://www.wwwqqqav7979net.top/ http://www.sscaoacom.top/ http://www.51yeyelu.info/ http://www.52luyilu.info/ http://www.52yeyelu.info/ http://www.91yeyelu.info/ http://www.yeyelupic.info/ Jeszcze pamiętam o swoim obowiązku wobec Ady.

Jeszcze pamiętam o swoim obowiązku wobec Ady.

Na wstępie tego kolejnego artykułu muszę się pochwalić, że pomimo licznych obowiązków związanych z podłączonym niedawno internetem cały czas myślę o swojej Adzie z Domu Dziecka. Nie może być inaczej, gdyż Ona po prostu tkwi w moim sercu i tak już będzie. Nie potrafię tak nagle zaniechać opieki nad Nią, bo to było by nie w porządku. A co mi dziecko zawiniło, żebym je opuściła?

Idąc tak dalej tym tokiem myślenia - ostatnio widziałam Adę w Trzebnicy dnia 29.10. 03 r, gdzie pojechałam z Panem Bogusiem i z Moniką, co opisałam w poprzednim artykule. Zawsze jak od Ady wracam to nie wiem, co u Niej zastanę następnym razem.

Obowiązki dnia codziennego, kłopoty ze zdrowiem spowodowały u mnie małą depresję, z którą nie bardzo potrafiłam sobie poradzić i dlatego przez dwa tygodnie nie kontaktowałam się z Trzebnicą. Nie dawało mi to jednak spokoju i 11. 11. 2003 r. zadzwoniłyśmy z Mamą na oddział, aby się czegoś dowiedzieć. Miła pielęgniarka nam powiedziała, że Ada dalej jest u Nich i nigdzie się nie wybiera. Przekazuję więc tylko pozdrowienia. Niech wie przynajmniej, że o Niej myślę. Zaczęłam szukać samochodu, ale akurat nikt nie miał czasu mnie tam podrzucić. Bywa i tak. Trzeba poczekać.

14.11. 2003 r. pojechałam ze swoją nerwicą do Pani Doktor Ujmy i dostałam wspaniałe lekarstwo, które mnie uspokoiło i rozluźniło do tego stopnia, że miałam kłopoty z koncentracją i myśleniem. Pokazałam zdjęcie Ady i chwilę o Niej porozmawiałyśmy. Sytuacja małej nie jest jasna.

Na drugi dzień - 15. 11. 2003 r. podzieliłam się telefonicznie wiadomościami z Joasią psycholog i zaraz zrobiło mi się lżej na duszy. Zgodnie z rytuałem zaczęłam szukać transportu do Trzebnicy, ale to nie jest takie proste, bo nadal nikt nie może. Rozumiem, że każdy jest zabiegany, ale bez przesady. Boże, jak mi w tym momencie brakuje Taty i własnego samochodu. Mam dosyć tego ciągłego proszenia, błagania. Gdybym była zdrowa to..., ale o czym ja tu mówię? Wtedy na pewno bym w ogóle Ady nie znała, a tak to mam o kim myśleć.

W czwartek - 20. 11. 2003 r. jak co tydzień idę z Piotrem na oddział i też rozmawiamy o Adzie. Zmartwił się. Joasia psycholog też posmutniała, ale co my możemy zrobić? Nic. Człowiek jest bezradny wobec ludzkiego nieszczęścia. Tak to już jest. Dzień później - 21. 11. 2003 r. kochana Dorotka poinformowała mnie, że możemy do Ady jechać na Mikołaja z jakąś paczką. Na pewno się ucieszy. Trzeba Jej coś wymyślić. Tylko co? Jest w takim wieku, (6. III skończy 15 lat) że naprawdę trudno czymś sprawić Jej radość. Nie znam do końca Jej zainteresowań i zapominam chwilami, że to już jest dorastająca panienka.

Całkiem niespodziewanie i nieoczekiwanie dowiedziałyśmy się dzień później z Mamą, że Ada 20. 11. 03r. została przewieziona do szpitala kolejowego we Wrocławiu przy ulicy Wiśniowej na oddział chirurgii plastycznej, gdzie ma być kolejny raz operowana. Skóra mi ścierpła, bo ileż można kroić to małe, drobne ciałko? Zaraz dzwonię do Joasi i przekazuję nową informację. Żałuję tylko, że tak późno się o tym dowiedziałam, bo już bym dawno u Niej była. Tu - na miejscu łatwiej mi będzie z kimś dojść, jak jechać do tej Trzebnicy.

Tak się dobrze złożyło, (cały czas Ktoś nad tym czuwa !) że dnia 23. 11. 2003 r. przyszło do mnie parę osób razem z księdzem Grzegorzem z Nowego Dworu na moje imieniny. Bałam się tej wizyty, bo nigdy nie wiem, czy sobie poradzę z rozmową, gdyż zawsze mam opory przed większą grupą osób. Moje obawy okazały się jednak płonne, gdyż wszyscy solidarnie mi w tym pomogli. Oczywiście zaczęłam opowiadać o Adzie, a Bogusia z Magdą mówią tak po prostu: "No, to jutro o godz. 14.00 do Niej idziemy" . Aż podskoczyłam z radości ! Monika przywiozła małej krzyżyk na szyję - prosto z Częstochowy i też chce do Niej iść. Kochane dziewczyny. Oby takich ludzi było więcej.

I tak oto 24. 11. 2003 r. po 14.00 wyruszyłyśmy szukać Ady. Pogoda nawet nam dopisała, bo było bardzo ciepło jak na listopad. Ubrałam się lekko, co potem okazało się dla mnie zgubne. Przyznam się szczerze, że nawet nie wiedziałam dokładnie, gdzie ten szpital jest. Szłyśmy z 40 minut. Oddział chirurgii plastycznej jest na parterze, ale parę schodków trzeba pokonać. Przeraziłam się, że już do Ady nie wejdę. Dziewczyny poszły sprawdzić, gdzie Ona leży. W sali numer 6. Miła pielęgniarka pokazała nam drogę równą na sam oddział długim, krętym korytarzem. I w ten sposób znalazłam się przy łóżku Ady z torbą pełną łakoci.

Mała ucieszyła się na mój widok i nawet na Jej buzi zajaśniał uśmiech. Znowu mi panna wydoroślała i wyładniała. Włosy jakby urosły. Nie spodziewała się, że tu Ją znajdę. Jak zwykle nie chce nic jeść, (tu jest tylko zupa na obiad) bo myśli tylko o powrocie do Domu Dziecka. Mimo protestu wykładam to, co przywiozłam i kładę na stoliku. Sala, w której leży liczy pięć łóżek i są tu same starsze Panie. Mają też telewizor na pieniądze. Pytam się dlaczego tu przyjechała? W Trzebnicy lekarz z tego szpitala zrobił Jej przeszczep, który się nie udał i teraz chce znowu próbować (w środę lub czwartek). Pyta mi się o Joasię i o swoją lekarkę z oddziału na Traugutta. Obiecuję, że przekażę pozdrowienia. Wracamy. Nie mówię kiedy przyjdę, ale coś wykombinuję.

Ostatnio brakuje mi coś na wszystko czasu, ale dla Ady trzeba go mieć. Taka już jestem. Dlatego też zajęcia z logopedą przełożyłam na wtorek i w środę - 26.11.03r. namówiłam kochaną Karolinkę na wycieczkę do szpitala. Ku mojej radości zgodziła się. Pogoda ładna. Świeci słońce i jest ciepło. Wystroiłam się w "POLAR", wzięłam Jej tylko książkę o psach, którą może poczyta i idziemy. I tym sposobem wydeptuję nowe ścieżki do kolejnej placówki zdrowia.

U Ady niespodzianka - są dwie Panie z Trzebnicy -pielęgniarka ze swoją Mamą. Na dodatek mała ma czterdzieści stopni gorączki i zabieg został odwołany. Tak to można robić w nieskończoność. Nie chce nic ani jeść, ani pić, ani książki, tylko jechać do Domu Dziecka. Trudno mi nawiązać z Nią jakiś kontakt. Zachowuje się tak, jakby to wszystko była moja wina. Wracamy do domu, a tu leje. Zmokłam i zmarzłam. Oby tylko nie wynikło z tego jakieś przeziębienie.

Wypowiedziałam te słowa w złą godzinę, bo zaczęłam kichać i kaszleć. Mimo to cały czas myślę o Adzie. Zastanawiam się jak Jej pomóc? Nie ma tam ani szkoły, ani rehabilitacji, leży tylko i ogląda telewizor. A bunt i złość w Niej coraz bardziej narastają. Droga do nikąd.

30. 11. 2003 r, w niedzielę nie zważając na męczący kaszel i lekki katarek znów powędrowałam do Ady - tym razem z Moniką. Zabrałyśmy ze sobą ten krzyżyk na łańcuszku z Częstochowy. Może Jej się spodoba? Na wszelki wypadek wzięłam do torebki takie kulki do przekładania. Może tym się zajmie?

Znowu były u Niej te Panie z Trzebnicy. Akurat Ją przewijały i zobaczyłyśmy z Moniką Jej plecy. Jedna rana! Nic dziwnego, że to boli. Gorączka już spadła. Jedno dobre. Kiedy zostałyśmy same, Monika dała Adzie ten krzyżyk i pstryknęła dwa zdjęcia. Ode mnie nic nie chce.

Przykro mi się zrobiło, bo dzięki komu poznała tyle osób? Nie wypominając, ale to ja byłam z Mamą u Niej najczęściej i męczyłam ludzi o dojazd do Cieplic czy do Domu Dziecka lub Trzebnicy. Chciałam Jej jakoś ten czas umilić. A teraz co? Ja jestem najgorsza? Nic z tego nie rozumiem. Wiem, jest chora, cierpi, nie ma domu, ale takiej reakcji się nie spodziewałam.

Dobrze - od 1. 12. 03r. zaczynam chodzić trzy razy w tygodniu na masaże, więc tu przyjść nie dam już rady. Zawiadomię i poproszę innych znajomych aby do Niej zaglądali. Nie wolno mi tak Jej zostawić. Tak też zrobiłam. Nie było to trudne, bo Adę każdy lubi i szybciutko się podzielili tym miłym obowiązkiem, a ja w tym czasie rozchorowałam się na dobre. Za dużo rzeczy jak na mój organizm.

Dnia 3. 12. 03r. byli u Niej wszyscy w odstępach czasu: Bogusia, Magda, Piotr i Monika, od której na drugi dzień dowiedziałam się szczegółów. Ada źle spała, bo na oddziale był ostry dyżur. Dalej nic nie wie o zabiegu i miała kiepski humor. Poza tym skarżyła się Monice, że jak ja do Niej przychodzę, to tylko mówię o jedzeniu, albo się pytam co robiła? Nie wiem, co w tym złego, ale przecież o czymś trzeba rozmawiać. Ma też pretensje, że opowiadam o Niej innym. To niby jak mam do Niej chodzić? W tym momencie jest niesprawiedliwa, bo każdy podchodzi do Niej z życzliwością i by Jej nieba uchylił.

Chciałam do Niej pójść z Kasią dnia 7. 12. 2003r. - niedziela, ale niestety przeziębienie wzięło górę. Kaszlę, kicham i chyba bez lekarza się nie obejdzie. Nie jest mi ta choroba na rękę, bo tyle spraw miałam załatwić przed świętami i co?

Na drugi dzień - 8. 12. 2003r. wylądowałam z Mamą we "VICIE" (wszędzie mam znajomości dzięki zbieranym zabawkom), gdzie zrobiłam zdjęcie płuc. Na szczęście w porządku. Lekarka mnie osłuchała i nic groźnego nie stwierdziła. Zapisała syropy do picia, a jakby wystąpiła gorączka, to antybiotyk. A jeszcze mi obiecała jakieś zabawki dla dzieci. No to mam areszt domowy, a ile on potrwa - nie mam zielonego pojęcia. Nawet masaże odmówiłam.

Mimo to ciągle myślę o Adzie i Jej tam kogoś cały czas podsyłam, aby wiedziała, że o Niej myślę. Dnia 10. 12. 2003 r. - w środę podskoczyła do szpitala samochodem Dorotka i przekazała mi nieco lepsze wieści. Ada ucieszyła się, leżała na boku, sama na sali. Było u Niej akurat jakieś młode małżeństwo, z którym nawet rozmawiała. Może to Jej Siostra z Mężem? Nie wiem, ale dobrze, że Ją odwiedzają. Dorotce, która dała Jej maskotkę powiedziała tylko, że jutro - 11. 12. 2003 r. - czwartek ma mieć zabieg. Cieszę się z tego, gdyż może coś wreszczie pójdzie do przodu. Nie wiem czy to prawda, ale w czwartek Karolinka dowiedziała się od pielęgniarki, że operacji nie było. Nic z tego nie rozumiem, ale nie mogę tego sama sprawdzić, bo się rozchorowałam na dobre. Mam zapalenie krtani, kaszlę aż się dom trzęsie. Drugi lekarz - laryngolog, u którego byłam dnia 12. XII. 2003 r. dał mi antybiotyk i kazał pięć dni siedzieć w domu. Niestety - jak trzeba, to trzeba. I tak bym dużo nie zdziałała chodząc z kaszlem na siłę, bo jak człowieka drapie w gardle, to żadna przyjemność. Muszę więc dalej dowiadywać się na odległość o losach Ady, aby móc jakoś ten artykuł zakończyć.

Okres choroby to dla mnie najgorsze co może być. Siedzę w domu, a Mama ładuje we mnie lekarstwa i jedzenie (od dziecka jestem niejadkiem). Jedynym kontaktem z otoczeniem były odwiedziny znajomych i rozmowy z Nimi przez internet. Tą też drogą dowiadywałam się o losy Ady.

Nie wystarczyło mi to jednak i dnia 16. 12. 2003 r. zadzwoniłyśmy z Mamą na oddział chirurgii plastycznej, aby się czegoś więcej o Adzie dowiedzieć. Miła pielęgniarka poinformowała nas niechętnie, że mała w zeszłym tygodniu miała przeszczep. Czuje się dobrze. Przekazałam pozdrowienia.

Po tej wiadomości kamień spadł mi z serca, bo wreszczie coś ruszyło do przodu. Może Ada na Święta wróci do Domu Dziecka? - takie było moje cichutkie marzenie. Dziesięć miesięcy spędziła w Trzebnicy, operacje, rehabilitacja - czy to nie dosyć jak na piętnastoletnią, dorastającą dziewczynkę? Stanowczo - za dużo i ja się nie zgadzam z cierpieniem, jakie to dziecko przeszło. Zaraz zawiadomiłam o tym Dorotkę, która obiecała mi, że jeszcze przed Bożym Narodzeniem odwiedzimy Adę. Hura, tylko ja najpierw muszę być zdrowa i na chodzie. Po pięciu dniach siedzenia w domu - dnia 18. 12. 2003 r. poszłam z Mamą z maskotkami pod choinkę dla dzieciaków na oddział, a rano Monika mnie poinformowała, że była u Ady. Przeszczep się udał, mała ma dobry humor, a na święta wraca do Domu Dziecka. Pozdrawia mnie i Mamę. Boże, czy moja modlitwa została wysłuchana?

Na drugi dzień Joasia psycholog zadzwoniła do mnie z coraz lepszymi informacjami. Rozmawiała z lekarzem Ady. Rana się goi, a wczoraj dali Ją na oddział chirurgii ogólnej, bo ten zamykają na okres świąt. Po niedzieli ma wyjechać. Jest cała szczęśliwa. Hura ! Ja też się cieszę tak, jakby to było moje dziecko. Szybko dzwonię do Dorotki i umówiłyśmy się na poniedziałek - 22. 12. 2003r. - tuż przed Wigilią, że podjedziemy do Ady. W nawale prac przedświątecznych (myślę tu o Mamie, która musi wszystko sama przygotować ) wzięłam do torby słodycze, taką małą torebkę, ramkę na zdjęcie i jedziemy z Dorotką do szpitala. Długi, inny korytarz, winda, a w końcu miły pielęgniarz zaprowadził nas na oddział chirurgii ogólnej. Tu mnie jeszcze nie było. W dyżurce pytamy o Adę. Jest w sali tej a tej. Idziemy, mijając chorych. Jest - w pokoju ze staruszkami. Myślałam, że wyskoczy z tego łóżka z radości. "Jutro zdejmują mi szwy i jadę do domu" - krzyczy. Już dawno nie widziałam Jej tak szczęśliwej i rozpromienionej. Aż serce się człowiekowi raduje na widok takiego dziecka. Chwilę posiedziałyśmy i rozmawiamy z Adą. Kamil (Jej brat) jest już u Mamy. Zabrała Go na święta. A Ona? - przemknęło mi przez głowę. Znowu tam to będzie przeżywała. Może wszystkie dzieci nie wyjadą? "Zadzwoń do mnie i sprawdź czy dojechałam" - prosi mnie Ada i złożyła nam z Dorotką (a my Jej) proste życzenia na święta i to było najpiękniejsze. Obiecuję, że zadzwonię, łzy mi stoją w gardle, bo nie wiem kiedy Ją teraz zobaczę.

Do domu wróciłam z poczuciem spełnionego, kolejnego obowiązku. Był to chyba najdłuższy okres w życiu Ady, jaki spędziła poza Domem Dziecka. Dlatego też dziękuję Bogu za moją Mamę, wszystkich moich znajomych i przyjaciół, którzy ulegali moim prośbom i pomagali mi odwiedzać Adę. Wzbogaciła Ona moje wnętrze o nowe doświadczenia i nauczyła patrzeć na świat z innej perspektywy, za co Jej z całego serca dziękuję.

Przez parę dni próbowałam się dodzwonić do Domu Dziecka, aby sprawdzić czy dotarła szczęśliwie na miejse, ale nie było to takie proste, gdyż w czasie świąt nikt tam nie odbierał telefonu. Martwiłam się, czy coś się nie stało. Prosiłam nawet Małgosię z Jeleniej Góry, aby Ona tam zadzwoniła, bo to bliżej. Też nic. Może zmienili numer telefonu?

Dopiero dnia 28. 12. 2003 r. Mamie udało się połączyć z pokojem wychowawców. Odebrała bardzo miła Pani. Adę ze szpitala zabrała ich pielęgniarka samochodem osobowym. W czasie swiąt było 20 dzieci. Niestety Ady nikt z Rodziny nie odwiedził, co bardzo przeżyła. Nóż mi się otwiera w kieszeni jak to usłyszałam. Mieszkają przecież tak blisko. Rana jest brzydka, ale w czasie świąt nie było pielęgniarki, więc boją się coś sami ruszać. Na Wigilię nie chciała jeść, ale potem coś tam dziubnęła. Lekarz pozwolił Jej trochę siedzieć na wózku, ale Ada woli leżeć. Pokoik ma po remoncie z telewizorem. Co chwilę dzieci do Niej zaglądają. Śniegu u nich nie ma.

I tą oto optymistyczną wiadomością mogę już chyba zakończyć ten najdłuższy artykuł o Adzie. W przyszłym roku będę dalej śledziła Jej losy i dzieliła się nimi z innymi.

- Kasia -

Wrocław, dn. 27. XII 2003 rok.