Naprawdę dosyć mam tej codzienności


Ostatnio cos niedobrego dzieje się w naszym domu. Wkradł się chaos. Mama coraz słabsza ogarnia sprawy płatnicze, a ja wzięłam na swoje barki zaopatrzenie lodówki. Przy okazji każdego wyjścia kupuję różne produkty, a znajomi przynoszą obiady. I tak sobie żyjemy. Chwilami jest to bardzo męczące, a najgorsze to jest to, że zupełnie zanikło moje życie towarzyskie. Ile można żyć tylko kupnem serka czy chleba?
Ostatnio poznałam przemiłe osoby z Odnowy w Duchu Świętym, które zaczęły mnie zabierać do kościoła na spotkania. Między nimi jest taki Tomek. Z którym szybko złapałam dobry kontakt. Nie wiem co z tego się wykluje, ale dobrze się czuję w tej grupie. Boję się jednak, że po pewnym czasie znowu zostanę sama.

I jak ten dylemat rozwiązać? Czy budować nowe relacje międzyludzkie czy je stłamsić w zarodku? Wiem, że to głupie, ale nie chcę popełnić jakiegoś błędu, a potem cierpieć. Ostatnio za dużo osób pobawiło się mną jak zabawką i odstawiło na półkę, a to grozi zakurzeniem mojego wnętrza.

- Kasia -


Wrocław, dn. 25 maja 2017 roku.